Uwielbiam powolne, weekendowe śniadania. Gdy po długim wylegiwaniu się w łóżku, można w spokoju uraczyć się na przykład goframi. Jednak o takich porannych przyjemnościach w ciągu najbliższych kilku lat z dwoma szkrabami na pokładzie mogę tylko pomarzyć. Od rana ciągły bieg. Karmienie, przewijanie, odbijanie. I tak przez najbliższy czas, więc gofry zjadam na drugie śniadanie lub po prostu gdzieś w biegu. Najlepsze wiadomo są na ciepło zaraz po przyrządzeniu, ale takimi odstanymi też nie pogardzę bo są naprawdę pyszne.
Czytaj więcej »