To już mój kolejny "idealny" sernik, który jest równy jak stół i nie posiada jakiegokolwiek pęknięcia.
Jego przygotowanie jest niezwykle proste i bardzo szybkie, ponieważ wystarczy zaledwie 5-7 minut, aby wstawić go do piekarnika.
Poza tym ciasto smakuje naprawdę obłędnie.
Lekko mleczny posmak, wilgotna i zwarta struktura oraz jednocześnie delikatność w smaku sprawiają, że ciężko powstrzymać się na jednym kawałku.
Dodatkowo dzięki olejowi sernik długo pozostaje świeży.
Polecam!
(Tortownica o średnicy 18 cm)
Spód:
100g kruchych ciasteczek/herbatników
30g masła/margaryny
Masa:
1 kg kilkakrotnie mielonego twarogu (może być z wiaderka, ale dobrej jakości)
1/2 szklanki mleka w proszku (nie granulowanego; 1 szklanka = 250 ml)
1/2 szklanki cukru
2 jajka
1 budyń śmietankowy/waniliowy
3 łyżki śmietany (gęstej)
3 łyżki oleju (u mnie rzepakowy
Woj-Len)
Przygotować spód.
Pokruszone ciastka oraz miękkie masło/margarynę dokładnie zmiksować, a następnie wklepać w dno tortownicy wysłanej papierem do pieczenia.
(Boków nie wyściełać i niczym nie smarować.)
Przygotować masę serową.
Wszystkie składniki wymieszać jedynie do dokładnego połączenia się.
(Masy nie należy zbyt długo mieszać, ani napowietrzać, aby sernik nie opadł podczas pieczenia.)
Całość przelać na ciasteczkowy spód i wstawić do rozgrzanego piekarnika.
Piec około 60-70 minut w 180 stopniach.
(Posiadam piekarnik gazowy. Wierzch ciasta powinien być sprężysty. Przepieczony sernik może popękać.)
Ciasto ostudzić przy uchylonych drzwiczkach piekarnika i później schłodzić (minimum 3 h, a najlepiej przez całą noc) w lodówce.
Sernik dodatkowo udekorowałam adwokatowym nadzieniem
Lauretta, które świetnie podkreśliło smak całości.
Sama masa serowa nie jest przesłodzona.
Ogólnie bardzo lubię wszystkie nadzienia tej firmy, ponieważ używane wewnątrz lub na wierzchu ciasta zawsze zachowują swoją dobrą jakość.
Po za tym nic z nimi nie dzieje się podczas zamrażania i odmrażania oraz nadają się do używania przed i po pieczeniu.