Dostałam maila tej treści.....
....... od kilku miesięcy śledzę Twoją stronę.......
I ja też mam do Ciebie wielką prośbę. Kocham słodycze,
moją słabością są krówki te mocno ciągliwe.
Sklepowe wszystkie smakują tak samo.
Próbowałem tych przepisów z internetu ,ale to też nie jest to i ile tego gotowania.
Królowo ozłocę Cię jak wymyślisz coś dla mnie, najlepiej ciągliwe i czekoladowe.
Ale jak będzie samo ciągliwe to też będę wdzięczny............
Będę szczera, nie byłam zachwycona wyzwaniem.
Nigdy krówek sama nie robiłam to raz, a dwa Pana nie interesują
te tradycyjne domowe. I do tego jeszcze ta czekolada.
Nic nie obiecywałam, a że lubię takie różne wyzwania,
prośba nie dawała mi spokoju.
I tak kombinowałam aż zaczęłam działać....
puszka mleka skondensowanego
3 gorzkie czekolady
2 łyżki skórki otartej z pomarańczy
łyżeczka kawy rozpuszczalnej ( proszek)
łyżka oleju
Mleko gotujemy w puszce około 2 godzin.
Można użyć gotowej masy kajmakowej, jak tam już kto woli.
Jeśli używamy gotowej masy, wykładamy do rondla i podgrzewamy.
Trzeba pilnować aby się nie przypaliła, albo podgrzewać w kąpieli.
Ugotowane mleko lekko studzimy i otwieramy nad miską.
Takie ciepłe lubi wykipieć, a musi być na tyle ciepłe
aby rozpuściło czekoladę.
Do mleka dodajemy połamaną na drobno czekoladę , kawę, olej i skórkę.
Mieszamy aż się wszystko ładnie połączy.
Jeśli nie chce się połączyć należy odrobinę podgrzać.
Płaskie naczynie wykładamy folią i posypujemy wiórkami kokosowymi
(ładniej odchodzi) , wylewamy masę, równamy znów posypujemy
i odstawiamy do stężenia, a tężeje dość szybko.
Zimną kroimy nożem na wielkość jaka nam odpowiada.
Ja na puszkę mleka dałam dwie i pół czekolady,
cukierki były mocno ciągliwe, ale też wymagały trzymania w lodówce.
Podejrzema że z większej ilości czekolady stracą na elastyczności,
ale za to będą odporniejsze na temperaturę.
A więc jak widać udało się, Pan zrobił i też był zadowolony,
a nawet więcej niż zadowolony. Było ciągliwie, czekoladowo i nie za słodko.
A więc czekam na te złocenia? :P