Podobno po 15 sierpnia w powietrzu czuć już jesień. I faktycznie, termometr pokazuje temperaturę 18 stopni, coraz szybciej robi się ciemno, a ja zaczynam kasłać i pociągać nosem. Wieczory mijają w akompaniamencie szumu wiatru, raz po raz rozświetlane uderzeniem błyskawicy. Szklanka wody z lodem ustępuje miejsce rozgrzewającej herbacie z cytryną.
Najlepsza opcja na śniadanie w chłodny poranek: placki.
Mocno cynamonowe, grube, wypełnione papierówkami z ogrodu dziadka. Puszyste i pachnące, powodujące uśmiech na twarzy i znikające w zastraszającym tempie. Jedzone w towarzystwie książki (które swoją drogą pochłaniam ostatnio jedna za drugą). Tutaj "Wielki Gatsby".
Składniki:1 porcja40 g mąki żytniej typ 720
15 g mąki pszennej
jajko
ok. 70 g jogurtu greckiego
2 małe jabłuszka papierówki
pół łyżeczki sody oczyszczonej
pół łyżeczki cynamonu
ew. słodzidło
Mąki mieszamy z sodą i cynamonem, dodajemy jajko i jogurt. Mieszamy. Jabłka kroimy w kosteczkę i dodajemy do ciasta, delikatnie mieszamy. Smażymy na małej ilości oleju z dwóch stron. Ja podałam z rodzynkami i masłem orzechowym.