Namęczyłam się przy tej roladzie… Najpierw wymyśliłam roladę z pokrzyw. Niestety nie bardzo odpowiadał mi zapach ciasta (w smaku nie było złe), potem sięgnęłam po podagrycznik. Ciasto pewnie smakowało by lepiej, bo podagrycznik ma mniej charakterystyczny aromat, tylko kolor liściowej papki zrobił się bury, a sama roślina jest trochę łykowata, więc trzeba porządnie pooddzielać łodyżki. Konkluzja jest taka – poddałam się. Został mi szpinak, ale ponieważ aromat ciast szpinakowych też mnie nie powala, zaszalałam i dodałam krzaczek melisy i skórkę z cytryny. I wyszło w sam raz 