Dziś będzie małe kazanie.
Każdy z nas ma coś na sumieniu… Wolę nawet nie liczyć ile razy popełniłam jedno z poniższych, a myślę, że większości z Was też się to kiedyś zdarzyło. Jestem roztrzepana, więc notorycznie nieuważnie czytam przepis, zapominam czy już dodałam ten proszek do pieczenia czy jeszcze nie? Na podstawie moich doświadczeń i jakieś tam wiedzy o pieczeniu podsumowałam najczęstsze błędy jakie zdarzyło mi się popełnić w kuchni. Popełnienie, któregoś z nich nie zawsze skutkuje kulinarną katastrofą, ale jeśli notorycznie zaliczacie wpadki to albo bardzo źle dobieracie przepisy…. Albo… No właśnie:
1. Brak uwagi czyli nie przeczytałem/am przepisu do końca
Grzech numer jeden. Zanim zaczniecie przeczytajcie przepis i listę składników przynajmniej 2 razy. Przeczytajcie notki/uwagi i zerknijcie na wstęp. Osobiście nie jestem fanką długich wprowadzeń i historii przed przepisem, ale zawsze staram się przelecieć wzrokiem czy autor nie umieścił tam jakichś istotnych informacji o przepisie. Np. jeśli autor wyraźnie zaznacza, żeby ciasta nie przemieszać to znak, że na tym etapie coś może pójść nie tak… Zanim zaczniecie przygotujcie sobie wszystko, tak by w trakcie miksowania nie sięgać w panice po mąkę, czy coś innego. To już połowa sukcesu.
Jestem pewna, że znaczna część waszych wpadek kulinarnych wynikała właśnie z tego powodu (moich na pewno).
2. Pośpiech albo składniki nie były w temperaturze pokojowej
Przy większości ciast składniki muszą być w temp. pokojowej. WSZYSTKIE. Są oczywiście wyjątki, ale jeśli tylko w przepisie nie jest wyraźnie zaznaczone, że coś ma być zimne/gorące, lub jeśli proces przygotowania to np. rozpuszczenie to lepiej by wszystkie półprodukty miały podobną temperaturę. To dotyczy też np. mąki przyniesionej z zimnej piwnicy, płynów, jajek itp. Jeśli zapomnieliście wyjąć na czas jajka to można je ogrzać w ciepłej wozie, masło zmiękczycie w mikrofalówce lub uderzając w nie np. wałkiem.
O czym jeszcze należy pamiętać zanim zaczniecie? O przesianiu suchych składników.
3. Przecież szklanka to szklanka czyli źle odmierzamy składniki
Najlepiej korzystać z przepisów, które podają proporcje składników w gramach. Dlaczego? To najpewniejszy sposób, że użyjecie dokładnie tyle poszczególnych półproduktów ile trzeba. Staram się unikać przepisów gdzie wszystko jest na łyżki, kubki/szklanki, kostki – są bardzo zawodne. Idealnie jeśli mamy proporcje podane i tak, i tak. Jeśli jesteście zaprzysiężonymi przeciwnikami wag kuchennych używajcie dedykowanych miarek kuchennych i upewnijcie się jaką pojemność ma szklanka (cup) u autora (u mnie zawsze 240 ml).
Brak miar wagowych jest też bardzo kłopotliwy jeśli chcecie zwielokrotnić porcję z przepisu, co też swoją drogą odradzam. Nie bez powodu profesjonalne przepisy wszystko podają w gramach…
4. Zmieści się czyli używanie niewłaściwych foremek itp.
Nie macie takiego rozmiaru foremki jaka jest podana w przepisie? Można użyć przelicznika, ale niestety często wynik to np. 1,32 co ciężko wprowadzić w życie (zwłaszcza jeśli patrz punkt 3). Nie macie 2 takich samych foremek, których wymaga przepis? Ciast, które wymagają pieczenia w dwóch formach nie pieczcie na raz w jednej, chyba, że dużo większej – inaczej ryzykujecie zakalcem lub przesuszonym ciastem. Lepiej podzielić przepis na pół i upiec na dwa razy, chyba, że autor zaznacza, że przygotowane ciasto może czekać na pieczenie.
Jeśli pieczecie ciasto, które urośnie zostawcie mu na to miejsce. Nie napełniajcie formy prawie po brzegi (najbezpieczniej w zależności od rodzaju ciasto napełnić formę do 2/3 – 3/4), także jeśli robicie muffinki – przerośnięte wyglądają nieestetycznie (i mogą mieć zakalec), niskie tak samo (i mogą być zbyt suche).
Jeśli w przepisie jest podana forma z kominem, to lepiej użyć właśnie takiej. Większość ciast można upiec w każdego typu formie, ale zmieni to czas pieczenia, więc lepiej nie eksperymentować za pierwszym razem.
Ważne jest też odpowiednie i dokładne przygotowanie foremki, wyłożenie/wysmarowanie jej tłuszczem/papierem itp.
5. Skąd ja to wezmę czyli stosowanie zamienników
Zanim przystąpicie do pieczenia upewnijcie się, ze macie wszystkie potrzebne składniki, lepiej nie eksperymentować z zamiennikami – tym bardziej jeśli autor w przepisie wyraźnie zaznacza, że czegoś nie należy podmieniać/pomijać. Jeśli używacie zamienników to zawsze trochę ryzykujecie. Nie odradzam, bo z takich eksperymentów często wychodzi coś nowego i pysznego. Trzeba po prostu mieć świadomość, że efekt końcowy (zwłaszcza smakowy) będzie inny niż w oryginale. Pamiętajcie też, że różne rodzaje mąki (i nie tylko) mają różną gęstość/wagę dlatego może być ciężko ustalić odpowiednią proporcję (patrz punkt 3)
I jeszcze jedno – często pytacie czy można podmienić jeden składnik innym. Pamiętajcie o tym, że autor przepisu nie eksperymentuje z każdym możliwym odpowiednikiem poszczególnych składników. I trzeba brać na to poprawkę 