Czego nie wyniosłeś/aś może i ty. Zacznijmy od pozytywów. Co wyniosłam? Plecak, książki, ulubione ciuchy, szpargały do których człowiek przywiązuje się wycierając kurze. Wychowując cały czas mamy w głowie wartości, tym samym wracamy do własnych. Czy zawsze je wynosimy z domu? A co jeśli ich brak? Są zupełnie bezwartościowe?
Pusty plecak emocjonalny.
W plecaku tym nie znalazły się pozytywne odczucia. Pomyślisz, że słowo rodzina to znaczy miłość, love story i książeczki na dobranoc? Wyniosłam tego brak. Nie przypominam sobie szczerych tulasów, rozmów wieczornych czy chociażby zaufania do tych najbliższych. No nie. Wydmuszka emocjonalna. Jeśli rodzic nie okazuje emocji zwłaszcza tych pozytywnych, dziecko szuka ich gdziekolwiek. Emocje? A kogo kiedyś obchodziły emocje dziecka. Dzisiaj ci dziadkowie twierdzą, że wychowujesz dziecko bezstresowo, bo za często mówisz kocham i przytulasz, okazujesz wsparcie.
Szacunku do innych.
Pamiętam wiele razy rozmowy o patologicznych i niewłaściwych znajomych, którzy byli BE i FUJ, bo nie byli dobrze ubrani, niektórzy nawet czymś tam trącili. Cóż to może być za człowiek skoro tak wygląda, a jego starzy palą fajki? „Masz zakończyć tą znajomość”, bo psujesz prestiż widziany przez sąsiadów. Rodzice tak bardzo chcą stworzyć idealny świat dla siebie...
Szacunek? Druga strona medalu to...jak nauczyć szacunku nie okazując go w domu? Jeśli zdanie dziecka się nie liczy, bo „dzieci i ryby głosu nie mają”? Pomijam przemocowe rozwiązania... Ale do siebie rodzicu szacunku żądasz. Plecak pusty, kolejna kieszeń wypełniona powietrzem.
Bezpieczeństwa. Czerwony alarm wiecznie żywy.
Pasy, klapsy i policzki to „tylko ręka”. W rozmowach szkoleniowych, blogerskich wielokrotnie zauważamy brak bezpieczeństwa. Rodzic nie ma czasu na „nieważne” sprawy dziecka, odkłada każdą rozmowę na potem. Potem jest już za późno. Zostaje jedynie wygrzebywanie z błota i jojczenie. Samo wpadło – samo ma wyjść. Potem...nie wyciąga już ręki, wdrapuje się samo metodami wszelkimi.
Rozmowy.
W ciągłym wrzasku człowiek nie umie rozmawiać. Podniesionym głosem prosi o bułkę z serem, odkurzenie pokoju. Potem człek do męża czy żony „rozmawia” darciem. Dziecko też się drze, a znajomi...nie przychodzą po pewnym czasie na kawę. Rozmowa jest dość trudną umiejętnością...na szczęście człowiek uczy się całe życie.
Plecak...ma zalety – możesz coś wyjąć, żeby coś włożyć. Coś lepszego. Daj swojemu dziecku taki, który będzie chciał nosić całe życie mówiąc „to od moich starych”.