Są takie grudniowe zapachy, które mówią: „oho, jeśli to czujesz, to wiedz, że coś się dzieje”. Mroźny, wiercący w nosie zapach arktycznego wiatru zwiastuje opady śniegu. Aromat świeżego igliwia budzi żądzę posiadania choinki, a pomarańcze i mandarynki cofają niektóre roczniki w czasy, gdy na cytrusy czekało się z takim utęsknieniem jak na Świętego Mikołaja. Cynamonowe odświeżacze powietrza w galeriach handlowych przypominają, że idą Święta i trzeba kupować prezenty.
Nie można też zapomnieć o zapachu pierniczków, które oszałamiają bogactwem aromatycznych przypraw. Cynamon, ziele angielskie, pieprz, gałka muszkatołowa, anyż, goździki, imbir, kardamon i kolendra – łączenie ich w różnych proporcjach przypomina komponowanie perfum. Ja już wypracowałam swoją ulubioną mieszankę i na liście składników podaję link do przepisu.
Na blogu mam już kilka przepisów na różnego rodzaju pierniczki, w tym roku dodaję kolejny do kolekcji. Pierniczki z cukrowymi szybkami są bardzo dekoracyjne i sprawdzają się jako ozdoba choinkowa czy akcent kolorystyczny na świątecznym stole. Przy tworzeniu witrażyków można eksperymentować z wielkością i kształtem otworów oraz z kolorami. Szybki można zrobić z kolorowych twardych cukierków albo z żelków. Te ostatnie sprawdzają się naprawdę nieźle, jednak trzeba mieć na uwadze, że dłużej zastygają i po kilku godzinach nadal lekko się lepią (ale do przeżycia – przechowując je dłużej, warto poprzekładać warstwy ciastek np. papierem do pieczenia). Moim zdaniem mają jednak taką przewagę, że łapczywi pierniczkożercy nie skaleczą się nimi przy jedzeniu. No i nie zapominajmy o efekcie „wow”. 