Dawno nie było nic o śniadaniach, a to przecież najważniejszy posiłek dnia.
Przeglądając zdjęcia natknęłam się na przegapione fotki z czerwca, jeszcze z truskawkami, więc nie ma na co czekać, trzeba przypomnieć stary wpis
O RACUCHACH, oczywiście bez jajek.
Przeczytajcie sobie na spokojnie, co i jak trzeba zrobić (jak zwykle u mnie niewiele), a tutaj dodam jeszcze tak:
- racuszki można spokojnie "smażyć" bez tłuszczu, na przesmarowanej tylko raz patelni, będą wtedy miękkie i delikatne, dla dzieci (i nie tylko!) idealne;
- zamiast jabłek w wersji letniej wykorzystujemy sezonowe owoce,
w czerwcu były to truskawki, teraz wspaniałe będą maliny czy jagody, a tak naprawdę pełna dowolność, tyle że NIE WCISKAMY OWOCÓW DO CIASTA NA PATELNI, a jedynie dokładamy je do racuchów już na talerzu;
- całość polewamy najlepszym sosem czekoladowym, o którym pisałam
tutaj, a który króluje w naszej kuchni od dnia, w którym powstał w niej po raz pierwszy;
- kropką nad "i" w tym królewskim śniadaniu są chrupiące płatki migdałowe (nieprażone) albo, jeśli wolicie kokos,
chipsy kokosowe (prażone lub nie);
- i żeby było całkiem pięknie, dołóżcie jeszcze listki mięty do dekoracji, której mnie wtedy zabrakło, do tego kawusia i... z takim starterem wolny poranek można zaczynać :)