Uwielbiam zapach trawy żubrowej :) Jeszcze do niedawna myślałam, że wykorzystać ją można tylko do produkcji żubrówki. Aż pewnego dnia w jednym ze sklepów mięsnych zobaczyłam, że można ją zastosować do aromatyzowania potraw. Potem podpatrzyłam podobne zastosowanie u Karola Okrasy. I zaczęło się :)
Jeszcze raz dzięki, Domi, za trawę żubrową! :) Niebawem się odwdzięczę ;)Składniki (
na keksówkę o wymiarach (26 x 8 x 7) cm):
zakwas z poprzedniego wypieku
(kliknij tutaj, jeśli chcesz wykonać pierwszy zakwas)60 g mąki żołędziowej

200 g mąki żytniej razowej
200 g mąki pszennej
8 ździebeł trawy żubrowej
łyżeczka soli
pół łyżeczki cukru
ok. 400 ml wody
Tym razem
rano drewnianą łyżką wyrobiłam ciasto z mąk, soli, cukru i zakwasu, dolewając tyle wody, by można było mieszać ciasto łyżką. Pod koniec wyrabiania dodałam 3 źdźbła trawy żubrowej i zamieszałam tylko po to, by aromat trawy przeszedł do ciasta.
Wieczorem po pracy wyjęłam trawę i ułożyłam ją na papierze do pieczenia, którym wyłożyłam keksówkę. Dołożyłam jeszcze 2 źdźbła.
Garść ciasta odłożyłam do pojemnika na następny wypiek, a resztę przełożyłam do keksówki. Na wierzchu ułożyłam resztę trawy.
Całość włożyłam do torebki foliowej i mocno zawinęłam.
Po ok. dwóch godzinach ciasto wyrosło i poszło do pieca nagrzanego do temperatury 180 stopni C na 1,5 godz.
Po upieczeniu trzeba pozbyć się papieru i trawy, która odchodzi. Trawy nie zjadamy, zatem trzeba ją usunąć przygotowując kanapki z tego chleba.
Chleb pachnie niesamowicie :) Przebijają się w nim wiórki marchewki i smak czarnuszki z poprzedniego
marchewkowego chleba na zakwasie.
Przepis dodaję do listy wypieków na zakwasie i na drożdżach prowadzonej w maju przez
Łucję w jej Fabryce Kulinarnych Inspiracji i na
Panissimo u Sandry .
------------
Podobne: