Tuż po Świętach Wielkanocnych obawiałam się o stan swoich roślin w ogrodzie, bo temperatura spadała nad ranem nawet poniżej -10 stopni C (mamy dość chłodny mikroklimat). Nie spodziewałam się takiego obrotu rzeczy, więc rośliny w żaden sposób nie były zabezpieczone. Skończyło się na przemarznięciu niektórych łodyg ogromnej róży tuż przy schodach, części krzaka rododendrona, szparagów i hortensji, które pewnie w tym roku nie zakwitną, bo zmarzły starsze łodygi :(
Przetrwały jednak drzewka owocowe, które dopiero teraz kwitną lub zaczynają kwitnąć, co oznacza, że będę miała z czego robić przetwory