Doczekaliśmy się zimy. Śnieg spadł, ale jeśli o moje preferencje chodzi, trochę za późno. Wspominałam już, że w tym roku jestem ciepłolubem i nie na rękę mi takie chłody. Nie potrafię się ostatnimi czasy ogarnąć: wszystko jakoś nie idzie po mojej myśli. To nie tak, że się nie udaje, po prostu nie jest
euforycznie fantastycznie. Przez jakiś czas miałam tak wysoki poziom energii i entuzjazmu życiowego, że teraz nie umiem się odnaleźć w lekkim dołku.
Próbuję się krzepić takimi oto śniadaniami - potężnym uderzeniem cytryn na podniebieniu, ale chociaż napoleonki są smaczne, nastrój się nie poprawia! Ech ech, może po sesji!
Napoleonki z kremami owocowymi na krem cytrynowy
3/4 szklanki soku z cytryny
skórka z 2 ekologicznych cytryn
1/4 szklanki wody
4 (wersja b.kwaśna) do 6 łyżek stewii
3 łyżki skrobii kukurydzianej
- szczypta kurkumy
na krem morelowy
1/2 szklanki ekologicznych suszonych moreli, pokrojonych drobno
1/2 szklanki + 2 łyżki soku pomarańczowego
2 łyżeczki skrobii kukurydzianej
Na krem cytrynowy:
Sok z cytryny przelać do garnuszka.
Wodę wymieszać ze skrobią w szklance. Przelać do soku cytrynowego.
Dodać cukier, kurkumę i skórkę.
Stale mieszając, gotować ok. 5 minut do zgęstnienia masy (będzie kisielowatej konsystencji)
- Ostudzić.
Na krem morelowy:
Morelę namoczyć w soku w garnku.
Gotować, aż owoce będą bardzo miękkie, pilnując, by się nie przypaliły.
Całość zmiksować i z powrotem umieścić w garnku.
Wymieszać skrobię z dwoma łyżka soku pomarańczowego.
Miksturę dodać do gotujących się moreli i poczekać, aż się zagęszczą.
Wystudzić.
Ciasto francuskie podzielić na równej wielkości kwadraty lub prostokąty i upiec przykryte papierem i obciążone fasolą.
Lub: całe ciasto przykryć papierem, dociążyć, piec przez 10 min. do zezłocenia, a następnie pokroić i przełożyć kremami (kiedy wystygnie).