Ostatnio jestem kulinarnie dość leniwa. Efekt wakacji. Zdecydowanie czuję wakacyjną aurę. Chociaż urlop za mną, to ja wciąż żyję na zwolnionych obrotach. Skoro w pracy niestety, nikt poza mną, nie chce zwolnić, muszę zwolnić w domu. Stąd też w gotowaniu idę na skróty. Zamiast piec ciasto, robię pyszny, kremowy deser. Znalazłam bowiem kuszące ciasto o smaku popularnego białego wafelka z kokosowym nadzieniem i białą czekoladą. Nie będę udawać, nie byłam w odpowiednim nastroju do pieczenia. Ale za to byłam w ogromnej słodyczowej potrzebie. Stąd też powstał ten oto krem. Prosty, pyszny, uzależniający. Słodki, nieco rozpustny, ale co tam. Raz się żyje. Zresztą jesień coraz bliżej, czuć to w porannym wietrze. I w ogóle, ranki wymagają już założenie płaszcza. Nie ma to tamto, dni coraz krótsze, poranki coraz ciemniejsze - widać to jeżeli jak ja wstaje się o 5.30 rano. Taka dawka cukru i kokosowej słodkości, raz na jakiś czas dobrze człowiekowi zrobi. Ukoi smutki, rozjaśni ponury dzień i doda pozytywnej energii. Co z tego, że na krótko. Od tego jest łyżeczka, by nabrać nią kolejną porcję kokosowej pyszności....
Przepis dodaję do akcji
Błyskawiczne Piątki
Składniki na 2 porcje
1 kokosowy wafelek w białej czekoladzie
6 kostek białej czekolady
300 gramów serka homogenizowanego naturalnego
2-3 łyżki ricotty
Łyżka wiórków kokoswowych
Łyżka mleka ( polecam kokosowe)
Białą czekoladę topię na parze z mlekiem kokosowym.
Serek łączę z ricottą i czekoladą, dodaję wiórki kokosowe. Krem chłodzę przez minimum 20 minut w lodówce.
Kruszę wafelki, wykładam nimi dno pucharka, przykrywam kokosowym kremem. Można udekorować wafelkami, albo wiórkami kokosowymi.