Gruszka duszona w miodzie akacjowym z imbirem w drożdżowym cieście gryczanym
Tak to jest, gdy się człowiek śpieszy. Głód z rana nie pozwolił mi być dzisiaj cierpliwym, więc moje śniadanie nie wyszło tak jak powinno. Miał być pieróg calzone nadziany duszoną gruszką. Oczywiście ciasto drożdżowe zrobiłam wieczorem i rosło przez noc w lodówce. Zapomniałam jednak o gruszkach. Dlatego udusiłam je rano i nie pozwoliłam im wystygnąć i władowałam je na ciasto. Trochę nie przemyślałam tego ruchu, bo ciasto zaczęło się rozlepiać i pękać. Ile się na główkowałam jak tu w miarę w całości włożyć je do pieca. Nie chciałam przecież wszystkiego wyrzucać. Dobrze, że tego nie zrobiłam, bo przecież efekt może nie jest piękny, ale smaczny.
I ta sytuacja powinna mnie też trochę nauczyć odnośnie życia. Nie ma takiej sytuacji, z której nie dałoby się wyjść. Zawsze jest jakieś rozwiązanie. Może i nie przychodzi ono od razu, ale trzeba dać sobie trochę czasu. Wbrew wszystkiemu, jednak tego czasu jest wiele, tylko trzeba wiedzieć jak go wykorzystać.