W latach osiemdziesiątych bez
Jeżyków nie mogła się odbyć żadna szkolna impreza. Zawsze znalazła się jakaś chętna mama, która zasiliła bufet małoletnich nastolatków w jakiś prosty, domowy smakołyk.
Na spółkę z innymi hitami,
Jeżyki znikały jeden po drugim w paszczach rozbawionej prawie-młodzieży. W tym mojej. Ostatnia sztuka przypadała szczęśliwcowi, który wykazał się największym sprytem, ewentualnie siłą.
O składzie
Jeżyków najrozsądniej byłoby przemilczeć… W końcu skrojone były na miarę tamtych czasów. Nikt wtedy nie widział na sklepowych półkach masła z orzeszków, cukru trzcinowego, czy amarantusa. No może na filmach zza wielkiej wody, ale to chyba dopiero z dekadę później… U nas w tym czasie królowała margaryna (zwykłe masło ciągle było rarytasem) i solone paluszki. I wiecie co..., radość jaką przynosiły tamte słodkości są nie do opisania! :)
Dzisiaj to już inna bajka. Można przebierać i wydziwiać. Szukać zamienników, ulepszać, udoskonalać i „uzdrawiać”. Można dużo i jeszcze więcej. I wiecie co… też jest radość. :) Bo czy dawniej, czy dzisiaj – chodzi o to, by sprawić przyjemność swoim bliskim.
Wersja, którą widzicie na zdjęciach, bije w moim domu wszelkie możliwe rekordy popularności. Wyobrażacie sobie karmelowy sos i smak masła z orzeszków ziemnych razem wzięte? Chyba tylko nielicznych trzeba namawiać na taki słodko- słony mariaż?
Tempo w jakim znikają woła o pomstę do nieba, a o ostatnią sztukę konieczne są zapisy. ;-)
I tylko jedna rada: nie rezygnuj z soli! Ona stanowi tutaj clue całego smaku. A już zwłaszcza ta ostatnia szczypta, która jest przysłowiową wisienką na torcie. Osobiście polecam sól w cieniutkich płatkach (maldon), ale i gruboziarnista sól morska też będzie dobra. ;-)
Ps. Jeśli chcesz zrezygnować w przepisie z precelków (lub słonych paluszków) - nic nie stoi na przeszkodzie. Taka „odchudzona” wersja jest równie smaczna. Pamiętaj jednak, by w zamian zwiększyć ilość płatków.Ciasteczka owsiane z masłem orzechowym, amarantusem i precelkami – bez pieczenia(ok. 55 szt. ciasteczek na jeden kęs)50g płatków owsianych (górskie)
50g płatków jęczmiennych (u mnie błyskawiczne)
50g ekspandowanego amarantusa
50g solonych precelków (mogą też być paluszki)
100g śmietanki 30% lub 36%
150g cukru trzcinowego (u mnie jasne muscovado)
150g masła
150g masła orzechowego (dowolnie: gładkiego lub z kawałkami orzeszków)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2-3 łyżki ciemnego kakao (u mnie surowe)
1/3 łyżeczki soli morskiej + dodatkowa szczypta gruboziarnistej do oprószenia ciasteczek (u mnie płatki soli maldon)
Przygotować dość duże płaskie naczynie (np. tacę) - wyłożyć papierem do pieczenia lub folią spożywczą.
Płatki owsiane i jęczmienne podprażyć na delikatny złoty kolor na rozgrzanej, suchej patelni.
Do dużej miski wsypać suche składniki: pokruszone na kawałki precelki (lub paluszki), amarantus, oraz podprażone płatki – wymieszać.
Śmietankę i cukier trzcinowy umieścić w rondelku – doprowadzić do wrzenia, gotować na niewielkim płomieniu przez ok. 5 min., aż cukier się dokładnie rozpuści, a śmietanka nieco odparuje i delikatnie zgęstnieje. Dodać masło (zwykłe), masło orzechowe, sól i kakao - gotować jeszcze ok. 2-3min. (mieszając od czasu do czasu), aż składniki się rozpuszczą i dokładnie połączą. Gorącą miksturę wlać do miski z suchymi składnikami – całość bardzo dokładnie wymieszać.
Za pomocą łyżki (ja skorzystałam z maleńkiej gałkownicy o pojemności 15ml) nakładać na przygotowaną tacę małe kopczyki masy. Od razu wierzch każdego ciasteczka oprószyć maleńką ilością soli gruboziarnistej soli (a najlepiej solą w płatkach). Dokładnie schłodzić. Przechowywać w lodówce.
Smacznego!