Suszone owoce morwy polubiłam od pierwszego spróbowania - ich pysznie słodki smak to coś idealnie trafiającego w moje preferencje i mogę tylko żałować, że tak późno je odkryłam. Do niedawna nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak morwa, na dodatek w dwóch kolorach, i że rośnie ona na drzewach - jak mama opowiadała mi, że jadła świeże owoce prosto z drzew rosnących w jej rodzinnej wiosce, to jej pozazdrościłam. Dlatego też, widząc je w wersji skąpanej moją ulubioną surową czekoladą, ani przez chwilę nie wątpiłam, że będą smakować wyjątkowo :)
Już sam skład wskazuje na pysznie naturalny smak - czekolada 65% (nieprażone ziarno kakaowca, cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy, wanilia Bourbon) i morwa biała 35%, a wszystko to ekologiczne. Sugerując się składem można by przypuszczać, że dominująca czekolada może przyćmić specyficzną morwową słodkość, więc pozostało mi to sprawdzić :)