Afryka, zwłaszcza ta środkowa i wschodnia to miejsce na świecie, do którego ciągnie mnie szczególnie. Marzę i liczę, że uda mi się zrealizować moje plany i kiedyś znaleźć się w tym zakątku ziemi. Popracować dla organizacji Lekarze bez Granic. To marzenie jest coraz bliżej realizacji. Jak to jednak powtarza jedna bliska mi osoba -wszystko jest na dobrej drodze.
Medycyna to było moje marzenie, a praca lekarza fascynuje mnie i pociąga, jak nic na świecie. Może dlatego, że daje mi poczucie, że jestem potrzebna, że mogę komuś pomóc, mogę dać z siebie to, co mam najlepsze. Poza tym, jest dynamiczna, w większości przypadków wymaga kontaktów interpersonalnych, pozwala się wykazać i daje mnóstwo satysfakcji. Owszem, często zwala z nóg, stresuje do granic wytrzymałości, doprowadza do sytuacji, gdy nerwy puszczają, gdy po godzinach spędzonych z pacjentami, gdzie musimy być mili i cierpliwi, nie zawsze starcza nam jej dla najbliższych. Jest to praca, która może od czasu do czasu, tych bardziej wrażliwych, zwyczajnie doprowadzić do łez. Ja jednak biorą to wszystko, włącznie z tymi niedoskonałościami, bo to moja największa miłość jest... W każdym razie teraz. Może kiedyś wyprzedzi ją jedynie moje własne dziecko.
Okey, ja tu się uzewnętrzniam, a danie nam stygnie i czeka na swoją kolej.
Nie byłabym sobą, gdybym co jakiś czas nie podała tu przepisu na jakiś afrykański rarytas. Tym razem jest to zupa, bo cóż innego jest nam niezbędne o tej porze roku, jak pożywna, gęsta rozgrzewająca zupa. Moja taką jest z całą pewnością. Do tego dodam jeszcze, że jest pyszna, a żeby Was zachęć bardziej podpowiem, że prosta i choć Afryka kojarzy się nam z egzotyką, jej skład jest naprawdę swojski i dostępny. Bez udziwnień, przyprawa, których nazw nie jesteśmy w stanie powtórzyć.
W rondlu rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i duśmy przez 1 minutę, dodajemy chilli i duśmy razem jeszcze jakiś czas na mniejszym ogniu. Cebulka ma być szklista. Dodajemy imbir i kmin. Mieszamy, a następnie wsypujemy kukurydzę, marchewkę i ziemniaki. Wlewamy wodę i gotujemy na średnim ogniu przez 10-15 minut od moment, gdy zacznie wrzeć do chwili, aż marchewka będzie miękka. Solimy do smaku, mieszamy i odmierzamy kubek zupy. Blendujemy w blenderze i wlewamy z powrotem do garnka. Mieszamy. Dodajemy mało orzechowe i mieszamy do czasu, aż się rozpuści. Wrzucamy jarmuż i gotujemy jeszcze 5 minut. Gotową zupę doprawiamy ew. do smaku solą i pieprzem. Możemy posypać świeżą kolendrą lub natką pietruszki.
A teraz utwór, który chodzi za mną już od tygodni:
*****
W tym roku postanowiłam po raz pierwszy i może ostatni raz wziąć udział w czymś tak dla mnie abstrakcyjnym, jak konkurs na BLOG ROKU 2014. Oczywiście nie liczę tu na szał i owacje na stojąco, ale na to, że dzięki takiej przestrzeni więcej osób trafi na mojego bloga i będzie korzystało z zawartych na nim przepisów. Nie dbałam nigdy na PR bloga, nawet
fanpage HALLO MORNING powstał dopiero w maju 2014, choć sam blog liczy sobie dobrze ponad pięć lat. Myślę, że czas, aby się trochę rozwinął, znalazł nowych czytelników. Albo zginął i przepadł na zawsze.
Jeżeli lubicie tu zaglądać i chcecie dać wyraz swojej sympatii dla moich poczynań tu to zagłosujcie na mój blog w
Konkursie na BLOG ROKU 2014.
Wystarczy wysłać SMS pod numer 7122, a w treści umieścić 11298.
Głosowanie odbywa się SMS-ami - każdy za 1,23 zł, ale wpłaty z Waszych głosów nie przepadają - trafią do Fundacji Dzieci Niczyje. Można więc pomóc dwa razy za jednym zamachem..Cudnie, co?
Dziękuję pięknie! :)