Jak wiecie już z tego
postu, mam na punkcie dyni świra :) Za to muszę przyznać, że do tej pory nie byłam za bardzo przekonana do gotowania z winem. No, może jeszcze kapka czerwonego wina do podkręcenia cięższego sosu, ale białe? Nie lepiej je po prostu wypić do posiłku, szczególnie, że po gotowaniu robi się z niego ocet? ;) Okazuje się jednak, że takie kwaśne wino idealnie się nadaje do przełamania słodyczy mojej ulubionej dyni. Więc bez żalu wlejcie dwa kieliszki porządnego wytrawnego wina do tego risotta, a nie pożałujecie :)
Starałam się podawać proporcje na szklanki, chociaż włoskie przepisy zazwyczaj zawierają wszystkie wartości w gramach (nawet płyny!), a 1 szklanka to u mnie 250 ml. Chociaż, jak sobie przypomnę, moje włoskie współlokatorki odmierzały pracowicie 80 g makaronu na osobę, to coś w tym ważeniu jest ;)
Przepis poniżej zaadaptowałam ze strony
Cucchiao d'Argento, jednak pominęłam lub zastąpiłam wszystkie składniki pochodzenia zwierzęcego. Jeśli nie macie pod ręką wegańskiego parmezanu, możecie użyć płatków drożdżowych - smak będzie nieco inny, ale też "serowy".
Przygotowanie:
1. Będziemy potrzebować dwóch garnków, albo ewentualnie garnka i patelni.
2. Najpierw podsmażamy cebulę. W garnku lub na patelni rozgrzewamy olej. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy cebulę, chwilę smażymy na dużym ogniu, aż się zeszkli, a potem przykrywamy pokrywką i zmniejszamy temperaturę.
3. Kiedy cebula już zmięknie, odkrywamy pokrywkę i wlewamy połowę porcji wina (3/4 szkl.), pozwalamy większości odparować - cebula ma pływać w takim lekkim sosie, ale nie w winnej zupie :) Odstawiamy cebulę na bok.
4. Teraz potrzebujemy drugiego garnka (tu garnek będzie lepszy niż patelnia, bo na koniec trafią do niego wszystkie składniki, więc wygodniej będzie mieszać w dużym naczyniu). Wrzucamy ryż do rozgrzanego garnka, bez tłuszczu, i chwilę prażymy, cały czas mieszając. Nie odchodzimy, żeby zerknąć na serial czy fejsbuka, bo nam się ryż przypali, a tego nie chcemy :)
5. Ryż zalewamy pozostałym winem. Odparowujemy. W czajniku zagotowujemy wodę.
6. Zaczynamy po trochu, np. po pół szklanki, dolewać do ryżu gorącą osoloną wodę. Przepisowo powinien być to bulion, ale woda też daje radę, zapewniam :)
7. Po dodaniu każdej porcji wody mieszamy ryż i czekamy, aż wchłonie wodę. Nie można dodawać całej porcji wody na raz, bo wtedy nie uda nam się dopilnować specyficznej konsystencji risotta - twardawych ziarenek ryżu pływających w kleikowej masie (wiem, że to może nie brzmi pysznie, ale wierzcie mi - jest palce lizać!).
8. Dolewamy wodę aż do uzyskania opisanej powyżej konsystencji. Powinno wystarczyć 1,5 szklanki, ale może się zdarzyć, że trzeba będzie dodać więcej - kierujcie się konsystencją.
9. Po dodaniu wszystkich porcji wody dodajemy mus z dyni, a następnie cebulę, którą przygotowaliśmy wcześniej. Mieszamy.
10. Kiedy wszystko się już ładnie zagrzeje, dodajemy starty parmezan. Mieszamy i próbujemy, ewentualnie dosalamy do smaku, ale ponieważ dodawaliśmy już osoloną wodę, to ostrożnie z solą.
11. Zdejmujemy garnek z ognia. Możemy jeszcze dodać łyżeczkę - dwie oleju kokosowego albo wege-margaryny dla większej kremowości.
12. Na talerzach możemy jeszcze posypać risotto dodatkową porcją parmezanu albo udekorować strużką octu balsamicznego, jak kto lubi.
Smacznego!
Magda