Troszkę mnie tu nie było. Mąż był w ciągłej delegacji, a samej sobie nie chciało się gotować. Na szczęście Mama i Babcia mnie dokarmiały, więc talia osy mi nie dana tego lata :)
Wracam do Was z przepisem na pyszne ciasto. Kruchy spód, malinowa pianka, maliny do granic możliwości i kruchy wierzch, całość posypana cukrem pudrem. Idealnie letnie ciasto, które przechowywane w lodówce długo zachowuje świeżość - nawet do czterech dni. Jakiś czas temu upiekłam takie z
rabarbarem i czereśniami, a że zyskało wielką aprobatę, postanowiłam spróbować go z malinami. Ciacho w sam raz do popołudniowej kawy. Zapraszam ;)
SKŁADNIKI: (blaszka ok. 25x30cm)
Ciasto:
- 500 g mąki tortowej
- 200 g masła
- 120 g cukru pudru
- 6 żółtek (jaja M)
- 1 łyżka octu
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Pianka:
- 6 białek
- 1 szklanka cukru
- 16 g cukru wanilinowego
- 2 op. budyniu malinowego bez cukru
- 0,5 szklanki oleju
- szczypta soli
Dodatkowo:
- 0,5 kg świeżych malin (mrożone także się tu sprawdzą)
PRZYGOTOWANIE:
1. Mąkę przesiewamy do dużej miski, dodajemy resztę składników i wyrabiamy ciasto. Gotowe dzielimy na dwie części. Pierwszą wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, drugą zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażarki. Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C.
2. Białka umieszczamy w misce, dodajemy szczyptę soli i miksujemy na sztywno. Do piany dodajmy stopniowo cukier, a gdy cukier się rozpuści dodajemy budynie i olej. Wszystko miksujemy na małych obrotach do połączenia się składników. Gotową piankę wykładamy na ciasto.
3. Na piankę wykładamy równo maliny.
4. Na owoce ścieramy schłodzone ciasto (na tarce o grubych oczkach). Gotowe wkładamy do nagrzanego piekarnika na ok. 50 min. Po upieczeniu schładzamy i podajemy posypane cukrem pudrem. Smacznego!