Nareszcie znalazłam trochę czasu i weny na małe eksperymenty w kuchni! W związku ze zbliżającymi się świętami i zakupem nowych foremek na babeczki, postanowiłam takowe słodkości poczynić. Prawdę powiedziawszy, liczyłam na to że urosną nieco większe, ale.... takie maleństwa też mają swoje zalety!
Do ciasta prócz pobudzającej kawy dodałam także torebkę
herbatki rozgrzewającej z prażonym ziarnem kakaowca i papryczką chilli. Herbatkę możecie zakupić w Lidlu, oczywiście jej dodatek nie jest obowiązkowy, ale sprawia, że babeczki nabierają swoistego "charakteru". O ile napar z tej mieszanki nie zasmakował mi specjalnie w tradycyjnej formie, tak jako
extra super dodatek do babeczek - wyśmienicie. Swoją drogą wszelkie herbatki i kawy to niekończące się źródło inspiracji kulinarnych... a ja próbuję i próbuję i do tej pory się nie zawiodłam!
Babeczki są bardzo wilgotne, o
kawowo-czekoladowym posmaku. Nie przesłodzone i w sam raz "na raz". Te maleństwa mogą stanowić miłą odskocznię dla tradycyjnych ciast świątecznych. Dodatkowo będą się pięknie prezentować w wielkanocnym koszyczku!
Składniki:
na 12-14 babeczek
- 100 g płatków jaglanych
- 3/4 szklanki ksylitolu
- 3/4 szklanki mąki jaglanej
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 filiżanka espresso
- 2 łyżki naturalnego kakao
- torebeczka herbatki (opcjonalnie)
- odrobina mleka
- puszka żurawiny
Płatki jaglane zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy do napęcznienia. Blendujemy przy użyciu blendera do uzyskania gładkiej konsystencji. Masę przekładamy do większej miski.
Dodajemy do niej
mąkę jaglaną, ksylitol, jajko, proszek do pieczenia, kakao, kawę oraz 2-3 łyżki żurawiny. W razie potrzeby podlewamy masę niewielką ilością mleka/dodajemy kilka łyżek mąki. Masa nie powinna być zbyt gęsta. Ciasto rozlewamy po 2 łyżki, do ok. 3/4 wysokości foremek.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez ok. 20 minut.
Upieczone zostawiamy do ostudzenia. Po ostudzeniu dekorujemy jogurtem naturalnym, żurawiną oraz wiórkami kokosowymi.
Smacznego!