No i co tu dużo mówić. Zima idzie!
Długo, bardzo długo wymuszałam ciepło. Zawsze tak mam. Każdego roku, mniej więcej w połowie listopada dopada mnie ostre przeziębienie. I tym razem tak było. Angina, aż strach. A to dlatego, że biegałam w leciutkiej kurtce, w balerinach i najlepiej bez skarpet. W ten sposób pokazuję całemu światu, że jeszcze trwa lato. Taka moja osobista demonstracja. Oczywiście protest kończy się (jak co roku) w aptece w chwili przeciągnięcia kartą. W chwili kiedy ciężkie PLN-y muszę zapłacić za antybiotyk. Odpowiedzialna matka dwójki dzieci ;)
Ale grube swetry już na wierzchu, ciepła kurtka wisi w szafie na honorowym miejscu. A zimne napoje zastąpiłam grzańcem i herbatą. Ale nie byle jaką herbatą.
Mam dwie ulubione wersje jesienno- zimowych herbacianych czasoumilaczy.
Składniki.1 litr wody
4 łyżeczki czarnej herbaty ( lub ilość herbaty na 4 porcje)
3 śliwki suszone
3 plastry pomarańczy
2 cm świeżego imbiru
3-4 goździki
1 kora cynamonu
Do garnka wlać wodę. Dodać obrany imbir, śliwki, goździki i korę cynamonu. Doprowadzić do wrzenia i gotować ok 10 minut pod przykryciem.
Po tym czasie dodać herbatę i zaparzyć.
Napar rozlać do kubków i dodać pomarańczę. Można osłodzić miodem.