W końcu wzięłam się w garść i znowu gotuję, piekę itd.
Dziś przedstawiam rogala śniadaniowego. Taki jak z piekarni, lekko słodkawy o pięknej strukturze w środku. Przepis pożyczony od Ewy
stąd. Od tej kobietki wszystko się udaję :)
Składniki:
0,5 kg mąki
3 łyżki oleju
200 ml ciepłego mleka
25 gram drożdży świeżych
2 łyżki cukru
0,5 łyżeczki soli
1 jajko
5 łyżek jogurtu naturalnego w temp. pokojowej (wg. mojej łyżki wyszło 150 g jogurtu, czyli mały kubek)
roztrzepane jajko do posmarowania
ziarna sezamu do posypania
Drożdże roztarłam z cukrem, dodałam połowę mleka i dwie łyżki mąki. Odsawiłam w ciepłe miejsce, aż zaczyn zaczął się pienić.
Do miski wsypałam mąkę i dodałam resztę składników. Wyrobiłam luźne ciasto (mieszałam łyżką), posypałam lekko maką, przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Po wyrośnięciu, ciasto podziliłam ciasto na osiem części. Nawet posiłkowałam się wagą. Idealne rogale Ewy zmobilizowały mnie trochę :)
Każdy kawałek ciasta rozwałkowałam cienko, podsypując mąką, w długi owalny placek. Taki placek zwijałam ciasno w rulon i zawijałam końce (żeby wyglądał jak rogal).
Gienka oczywiście zamiast pomóc, filowała przy oknie za kotami :)
Wszystkie osiem sztuk powędrąwało na blachę z papierem do pieczenia. Przykryłam je ściereczka i zostawiłam do podrośnięcia na 15 minut.
W tym czasie włączyłam piekarnik, ustawiając 190 stopni.
Rogale posmarowałam roztrzepanym jajkiem i posypałam sezamem.
Piekłam ok 25 minut.