Rok temu życzyłam sobie, bym następnym razem miała problem z wyborem. Nie miałam go. Przejrzałam wszystkie recenzje z 2015 roku i po kolei zapisywałam w osobnym folderze zdjęcia tych dań, które do dziś doskonale pamiętam, które zachwyciły tym, co najważniejsze – wyjątkowym smakiem. Udało mi się wybrać jedenaście potraw, a po krótkim namyśle zostało tylko dziesięć. Sześć z nich pochodzi z nowo otwartych miejsc.
Pamiętajcie, że w tym rankingu uwzględniam jedynie te dania, które pojawiły się w tegorocznych recenzjach z Krakowa. Gdybym miała wziąć pod uwagę wszystko, czego miałam okazję spróbować w 2015 roku, jak możecie się domyślić, lista wyglądałaby inaczej. Na pewno znalazłyby się w niej kulinarne wspomnienia z podróży. O kilku z nich jeszcze nie wspominałam (notatki czekają na swój czas), jak na przykład o wizycie w genialnej lizbońskiej Cevicherii z szefem Kiko Martins na czele czy gwiazdkowej Eleven, gdzie rządzi Joachim Koerper (kto śledził mnie na Instagramie, ten już wie, czego się spodziewać).
W tym roku mieliście okazję przeczytać o fenomenalnej sycylijskiej La Madii**, jednej z najlepszych restauracji we Włoszech, i jej pizzaioli, intrygującej, znikającej w ustach mozzarelli czy polędwicy w towarzystwie wciąż tlącego się węgla migdałowego. Ale nie chodzi tylko o najbardziej wyrafinowane smaki – bo przecież nad sycylijskim cannolo, ciastkami genovesi z Erice, czy tunezyjskim kuskusem z Mazara del Vallo rozpływałam się równie długo. Spędziłam też tydzień w Gruzji, gdzie na okrągło zajadałam się świetnymi chinkali, adżapsandali i chaczapuri oraz dwa tygodnie w moim kulinarnym raju – Portugalii – skąd zrelacjonowałam już pierwsze kilka dni. Cataplanom, najświeższym rybom, owocom morza, ośmiornicom i najsłodszym pasteis de nata nie było końca.

Miałaby w tym zestawieniu też swoje miejsce restauracja należąca do jednego z finalistów Top Chefa, Staromiejska 13, która zachwyciła właściwie każdym daniem, ale przede wszystkim purpurowym chłodnikiem z botwinki z lekko czosnkowym aromatem, kremowymi lodami z koziego sera i odrobiną podstępnego, kwaskowatego rabarbaru oraz najciekawszym tatarem, jaki zdarzyło mi się jeść – z wasabi i żurawiną. Dobrze, że Katowice są tak blisko!
Tegoroczne zestawienie najlepszych dań z Krakowa uważam za bardzo ciekawe, znalazły się w nim bowiem najlepsze potrawy z bardzo skrajnych kulinarnie miejsc. Przykładowo, jedno pod drugim, mamy restaurację pokroju fine dining i food trucka. Albo dwie niepozorne restauracyjki leżące właściwie poza miastem, które jednak zasługują, by się tu pojawić, bo sposobem przygotowania wyróżnionych dań przebijają większość krakowskich przybytków. Jest też jedna z najdroższych włoskich restauracji w Krakowie, za to z jednym z najprostszych dań, jakie można sobie wyobrazić. Sami zobaczcie!
Oto najlepsze dania z krakowskich restauracji opisanych na blogu w 2015 roku (kolejność alfabetyczna według nazwy restauracji; nazwa restauracji kieruje do recenzji):
Amarylis – ravioli z rakami, konfitowaną dynią, orzechami włoskimi i sosem rakowym. Przystawka zapadająca w pamięć, dopracowana w każdym najmniejszym szczególe. Niezwykła przyjemność dla podniebienia!
Andrus Food Truck – na zdjęciu po lewej maczanka krakowska z musem z pieczonych buraków i gorzkiej czekolady, z serem pleśniowym i gruszką. Po prawej ze smażonym boczkiem, ogórkiem konserwowym, duszoną cebulą i sosem gorczycowo-piklowym. Maczanki Andrusa to genialny polski street food, z którego powinniśmy być dumni. Poniżej mogłaby pojawić się każda z nich.
Lo Scrigno Dei Sapori Italiani – danie spoza karty, propozycja dnia szefa kuchni, którą nazwał “tacą świeżych ryb”. Dorada, kawałek łososia, potężna krewetka. Trochę oliwy, trochę rozmarynu. Ot, prostota, ale nigdy nie jadłam lepszej ryby w Krakowie.
En Plato – margherita z pomidorami San Marzano D.O.P. oraz Mozzarellą di Bufala D.O.P. Neapolitańska pizza w En Plato to jedno z moich piękniejszych krakowskich odkryć 2015 roku. Przy okazji warto pamiętać, że pistacjowe tiramisu jest e En Plato niebiańsko smaczne.
Kaukaz. Krakó Slow Grill & Pavel Portoyan – zapiekana baranina na wielkim półmisku skryta pod domowym, cienkim jak kartka papieru i rozpływającym się w ustach pieczywem, w towarzystwie pokrojonych pomidorów i ogórka, obficie oprószona aromatyczną kolendrą. To soczyste, mięciutkie, cudnie rozwarstwiające się mięso, z dodatkiem sosu pikantnego i z owoców granatu, było po prostu doskonałe.
Nolio – należy doceniać dobre desery w Krakowie, bo wiele ich nie ma. Ten był nie tylko pyszny, ale też pomysłowy: sernik z ricotty di bufala z białą czekoladą, mirabelką, kruchym orzechowym spodem, żelem morelowym, karmelizowanym cukrem i filecikami z pomarańczy. Pycha!
Pino – karmelizowany ser kozi z szynką długodojrzewającą, marynowanymi burakami i dressingiem z granatu. Świetnie zbalansowany smak słony i słodki na jednym talerzu. Wielbiciele koziego sera nie będą rozczarowani tą przystawką.
Pod Nosem – sałatka z marynowaną polędwicą wołową, rukolą i oscypkiem. To jedno z tych dań, które – mimo, że z pozoru wydają się banalne – dostarczają ogromnej przyjemności z jedzenia. Każdy element był tu na swoim miejscu, w odpowiednich proporcjach, o odpowiedniej intensywności.
Tawerna Rybna Skipper i Bistro 11 – można powiedzieć, że występują w tym rankingu ex aequo za sprawą... krewetek. Bardzo, bardzo lubię Bistro 11, i choć czasem ich dania są nierówne, krewetki serwują za każdym razem doskonałe (podgląd tutaj). Skipper, właściwie już poza Krakowem, odstający trochę od poziomu innych restauracji w tym zestawieniu, zaskoczył naprawdę świetnymi krewetkami na maśle, z czosnkiem i pietruszką, więc na wzmiankę zasługuje.
Zielona Kuchnia – kolejne moje odkrycie 2015 roku. Zielona Kuchnia odjęła mi mowę… chłodnikiem z arbuza. “Orzeźwiająca słodycz tego owocu w połączeniu z pikantnym chilli, kwaskowatą limonką, obfitą porcją aromatycznej kolendry i sprężystymi krewetkami stanowiła połączenie perfekcyjne”.
Podzielcie się Waszymi odkryciami 2015 roku, chętnie poczytam! :)
*