Dzisiaj jedna osoba uświadomiła mi, że ostatnio na blogu dużo jest przepisów z użyciem mąki pszennej. Nie mam jej tego za złe. Stali czytelnicy wiedzą, że po dwóch latach bezglutenowej diety, trafiliśmy w końcu z córa do specjalisty, który dał nam skierowanie na badania, przed którymi córka MUSI jeść posiłki zawierające gluten co najmniej 2 dziennie. I muszą to być posiłki nie ze śladowymi ilościami glutenu tylko pełnowartościowe. Poza tym przygotowując przepisy często korzystam ze starych przepisów, które po prostu przerabiam na bezglutenowe, sprawdzam jak to wychodzi i publikuję. Jednak zdarza się też tak, że wypróbowuję kompletnie nowe dla mnie przepisy (wtedy muszę najpierw zrobić wersję z glutenem aby wiedzieć jaki efekt osiągnąć), które dopiero później przerabiam na bezglutenowe, starając się jednocześnie aby jak najbardziej w smaku, konsystencji i wyglądzie przypominały klasyczną wersję.
Pisałam również kiedyś, że mąż jest mięsożercom, druga córka z kolei może jeść wszystko więc i gluten i jajka i truskawki i drób, dlatego na blogu jest wszystkiego po trochu, bo po prostu i tak te wszystkie dania robię. Po to są z prawej strony wpisy podzielone na kategorie, aby każdy znalazł to czego szuka/potrzebuje. Jeśli jest jakiś przepis w wersji klasycznej, a wy chcielibyście go w wersji bezglutenowej/bez-jajecznej/bez-mlecznej itd. Napiszcie do mnie, bardzo cenię sobie zarówno Wasze komentarze tu i na facebooku jak wiadomości email. Po to jest zakładka kontakt, aby z niej korzystać, ja naprawdę nie gryzę, a jeśli mogę i umiem to pomogę. Jeśli czegoś nie wiem to Wam o tym powiem, w końcu nie muszę wiedzieć wszystkiego, jestem tylko mamą alergika, nie specjalistą od spraw żywienia.
Żeby się zrehabilitować to w najbliższym czasie obiecuję dodawać na blog więcej przepisów bezglutenowych, ponieważ wiem, że są osoby, które specjalnie po nie tutaj zaglądają. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam, a zainteresowanym osobom wyjaśniłam jak to wszystko u nas funkcjonuje.
Przechodząc do dzisiejszego wpisu:
Obłędnie czekoladowe ciasto bez cukru, jaj i glutenu. Jest bardzo mocno czekoladowe, wilgotne, i… UZALEŻNIAJĄCE. Od teraz ulubione ciasto córki (pieczone 2 razy w ciągu 10 dni). Polecam nie tylko osobom będącym na diecie bezglutenowej.
Do upieczenia ciasta zainspirował mnie przepis Doroty, przerobiłam go jedynie aby nie było w nim glutenu, jajek i cukru. 

Składniki:
Na Ciasto:
- 2 szklanki mąki bezglutenowej (gryczano-ryżowa)
- 0,5 szklanki ksylitolu
- 3/4 szklanki ciemnego kakao
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia
- pół łyżeczki soli
- 1 szklanka maślanki lub kefiru
- 1/2 szklanki oleju rzepakowego lub słonecznikowego
- 2 łyżki siemienia lnianego zalanego gorącą wodą
- aromat waniliowy
- 1 szklanka świeżo zaparzonej gorącej kawy
Na krem:
- 250 g gorzkiej czekolady
- 2 łyżki kakao
- 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej w granulkach
- 5 łyżek wody
- 1 łyżka rumu lub wódki
- 1 łyżka ksylitolu
- 1,5 szklanki śmietany kremówki
Sposób przygotowania:
Ciasto:
Do dużego naczynia przesiać mąkę, cukier, kakao, sodę, proszek i sól.
Do miski wlać maślankę, olej, jajka, wanilię. Zmiksować na wolnych obrotach do wymieszania składników. Dodać suche składniki i krótko zmiksować. Ciągle mieszając dolewać stopniowo gorącą kawę. Masę podzielić pomiędzy dwie tortownice o średnicy 24 cm, wyłożone papierem do pieczenia lub wysmarowane olejem i wysypane bułką tartą. Piec w temperaturze 180ºC przez około 35 – 40 minut, każdy.
Krem:
Czekoladę, kakao, kawę, wodę i rum rozpuścić w kąpieli wodnej.
Lekko przestudzić. W międzyczasie ubić dobrze schłodzona kremówkę z łyżką ksylitolu. Ubitą na sztywno kremówkę dodawać powoli do masy czekoladowej, mieszając do momentu aż nie będzie widać białego. Odstawić na 15minut do lodówki, do lekkiego stężenia.
Gotowe spody przełożyć kremem, można sobie zostawić trochę do pokrycia góry (spokojnie wystarczy) lub cały krem dać do środka a wierzch polać polewą czekoladową (czekolada +kremówka roztopiona w kąpieli wodnej)





Artykuł Ciasto czekoladowe pochodzi z serwisu Co tak pachnie? .