Kochani na początku bardzo Was przepraszam za swoją nieobecność. Po prostu pisanie pracy, teraz doszły jeszcze pewnie problemy w sferze rodzinnej i niestety wszystko się tak nawarstwiło.. Postaram się jednak jak najszybciej do Was wrócić.. Jest to dla mnie taka swojego rodzaju odskocznia, pisząc post nie myślę o tym, co dzieje się równolegle wokół mnie.
Dzisiaj środa popielcowa, wiele osób pości, nie spożywa posiłków mięsnych, więc pomyślałam, że wstawię coś obiadowego. Co powiecie na buraczane burgery? Świetnie smakują w chrupiącej bułce w towarzystwie świeżych warzyw, wegańskiego majonezu, lub dipu sezamowego (klik).
Ale możecie je zjeść również jako zwykły obiad z jaką sałatką, ziemniakami, ryżem, czy kaszą. Zapraszam Was do spróbowania bo są naprawdę pyszne. I co najfajniejsze, nie są smażone, tylko pieczone, a jednocześnie wilgotne i.. pyszne.
Zapraszam

Buraczane burgery
Składniki
- 2 średnie, upieczone buraki (lub ugotowane)
- 1/2 szklanki kaszy kuskus
- 3 ząbki czosnku
- 3 łyżki sezamu
- 1 łyżka namoczonego siemienia lnianego (w wersji niewegańskiej 1 jajko)
- 1 łyżka przyprawy puszczańskiej (mieszanka tymianku, jałowca, majeranku, gałki muszkatołowej, soli jodowanej, pieprzu)
- odrobina oleju lub oliwy
Sposób przygotowania:
Kasze przygotować zgodnie z przepisem podanym na opakowaniu. Buraki zetrzeć na tarce o grubych oczkach, wymieszać z kaszą. Dodać namoczone siemię lniane i drobno posiekany czosnek. Dodać przyprawę puszczańską (lub własną mieszankę). Z masy formować kotlety (dosyć spore, wielkości takiego dużego mielonego), które kłaść na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować z wierzchu lekko olejem, piec w 180 stopniach przez około 20 minut. Zjadac gorące lub zabrać zimne np w bułce do pracy. Pycha!



Na koniec jeszcze chciałam Wam pokazać, co dzisiaj do mnie przyszło. Dłuuuuugo wyczekiwana paczka zza oceanu, a w niej takie cuda:


Więcej informacji w poście za kilka dni 
Artykuł Buraczane burgery pochodzi z serwisu Co tak pachnie? .